/Wojsko Polskie

12 lutego

2021

Nie róbmy z Polski PRL. Konferencja Ministra Sprawiedliwości. Na mównicę parę dni temu wychodzi Minister i mówi, że opracował projekt ustawy mającej zapewnić wolność słowa w polskim Internecie i powołującej Radę Wolności Słowa. Organ, który może nałożyć na każdy portal karę do 50 mln zł kary. Jak mówi Minister, członkowie Rady będą wybierani przez Sejm większością 3/5 tak, by każdego członka musiała poprzeć opozycja. Pomyślałem, brzmi dobrze!

Usiadłem do lektury ustawy. Wstyd, że Minister opowiada takie rzeczy. Owszem, Radę ma powoływać większość 3/5 głosów, ale gdy nie uda się w pierwszym głosowaniu wybrać członka, zarządza się drugie głosowanie w którym do wyboru wystarczy większość zwykła. Czyli? Organ mający 6 letnią kadencję, mający decydować które wpisy w polskim Internecie naruszają prawo, ma wybrać obóz władzy. Niezależnie kim by on był, jest to absolutny skandal.

Najbardziej poraża, że konstrukcja projektu naprawdę daje szansę na niezauważenie powyższego. Redakcja przepisów poprzenosiła najbardziej niebezpieczne z nich w różne niezwiązane ze sobą miejsca. Efekt? Wczoraj na antenie jednego z najlepiej oglądanych programów, prof. S. Sowiński którego bardzo szanuję mówi do mnie “popieram ustawę”.

Nie wolno jej popierać! Destrukcja wolności sieci w najlepszym wydaniu.


mediawolne


PIERWSZA RECESJA OD MOMENTU ZMIAN USTROJOWYCH

Polska gospodarka zmniejszyła się w roku 2020 o 2,8%. To pierwsza taka sytuacja od okresu początku gospodarki wolnorynkowej w Polsce. Główny Urząd Statystyczny podał wstępne dane dotyczące zmian PKB w roku 2020. Niespodzianki nie ma. Gospodarka nam się zmniejszyła i że tak będzie wiedzieliśmy od drugiego kwartału. Zapaść, która wtedy nastąpiła była tak duża, że odrobienie strat było po prostu niemożliwe. Pozytywne jest to, że spadek PKB jest mniejszy niż oczekiwania z połowy roku. I to pomimo drugiej, bardzo mocnej fali pandemii. Oczywiście dane podane przez GUS są danymi wstępnymi, zmienią się one jeszcze na pewno. Ale ogólna ocena pozostanie mniej więcej taka sama. I warto dodać, że na tle Europy wyglądamy nieźle. Tym tematem zajmę się jeszcze zresztą w którymś z kolejnych felietonów.

Tak na marginesie: przez media przewija się określenie, że Polska po raz pierwszy od trzydziestu lat weszła w recesję. Jest to prawda. Ale to stwierdzenie wcale nie wynika z opublikowanych kilka dni temu danych za cały rok. Recesja formalnie do dwa kwartały ujemnego wzrostu PKB. Można ją rozpatrywać albo w kontekście dwóch ujemnych kwartałów w ujęciu kwartał do kwartału, czyli w kolejnych dwóch kwartałach gospodarka się zmniejsza w porównaniu do poprzedniego kwartału, albo w ujęciu rocznym, czyli rok do roku. W tym przypadku porównujemy dany kwartał z odpowiednim kwartałem poprzedniego roku. I jeśli w dwóch kolejnych mamy minus mówimy o recesji. Osobiście uważam, że więcej o realnej sytuacji mówi podejście rok/rok. Ogranicza ono bowiem np. sezonowość. W takim ujęciu recesja stała się faktem po danych z trzeciego kwartału, który pokazał spadek w stosunku do trzeciego kwartału 2019. Podobnie było bowiem w drugim kwartale. Wróćmy jednak do danych rocznych. Potwierdzają one to, że z koronawirusowego dołka od końca drugiego kwartału wydobywa nas eksport. Wartość dodana brutto w przemyśle zmniejszyła się bowiem tylko o 0,2%. A to przemysł odpowiada głównie za sprzedaż za granicę. Wiemy zresztą z danych szczątkowych, że eksport w drugiej połowie roku, po załamaniu szczególnie w kwietniu, wyglądał naprawdę nieźle. Po raz pierwszy w historii przekroczyliśmy 100 mld złotych miesięcznej wartości sprzedanych towarów i usług.

Znacznie gorzej było, jeśli chodzi o spożycie. W całości spadło ono o 1,5% rok/rok. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko spożycie gospodarstw domowych, czyli ich konsumpcję, to tu mamy spadek o 3% rok/rok. I to również mogliśmy wnioskować na podstawie danych szczątkowych, głównie w postaci sprzedaży detalicznej. Ale najgorzej wygląda sytuacja w inwestycjach. Nakłady brutto na środki trwałe zmniejszyły się o 8,4% w ujęciu rocznym. GUS podaje szacunkowe dane za cały rok, nie potrafi jednak podać wstępnych danych za czwarty kwartał. Błąd byłby zbyt duży. Można jednak szacować, że oznacza to około piętnastoprocentowy spadek w czwartym kwartale. A to po prostu dane fatalne. Nad tym wątkiem chciałem się na chwilę zatrzymać. Rząd PiS-u ma potężny problem z inwestycjami firm, które są szalenie istotnym czynnikiem wzrostu PKB w średnim i długim terminie. Decydują one o nowoczesności gospodarki, wpływają na wydajności pracy, która z kolei ma olbrzymie znaczenie dla potencjału wzrostu wynagrodzeń. Inwestycje załamały się w roku 2016. Wielokrotnie podejmowałem ten temat. Załamanie stabilności otoczenia gospodarczego i problemy z pracownikami były głównymi czynnikami ograniczającymi inwestycje o jakich mówili i o jakich wciąż mówią przedsiębiorcy. W roku 2016 wartość inwestycji w stosunku do PKB spadła do poziomu 18%, rok później była nawet na poziomie 17,5%, czyli najniższym od 1995 roku. Potem wskaźnik zaczął rosnąć, ale nie przekroczył 19%. Mateusz Morawiecki zostając wicepremierem w roku 2015 twierdził, że 20%, które zastał po poprzednich rządach to niski poziom i zakładał osiągnięcie 25% w ciągu kolejnych lat. I to jest zapisane w jego Strategii. Wyszło jak wyszło, moim zdaniem także przez działania rządzących. Chodzi mi tu głównie właśnie o niestabilność czynników kreujących warunki w jakich działają przedsiębiorcy. Teraz dochodzi jeszcze pandemia i wszystko co z nią związane. Inwestycje w stosunku do PKB w roku 2020 spadły prawdopodobnie do poziomu około 17%. A to jest już katastrofa. I zwiększenie tego wskaźnika w najbliższych latach będzie jednym z najważniejszych wyzwań rządu. Inwestycje publiczne nie będą w stanie zrównoważyć problemów z inwestycjami prywatnymi. Ale oczywiście są konieczne także. 2020 rok się już skończył. Teraz patrzymy co wydarzy się dalej. Podtrzymuję to co już pisałem. W tym roku PKB wzrośnie, wszystko na to wskazuje, choć do poziomu z roku 2019 raczej nie dojdziemy. Ale koniec tarcz i rozliczeń z nimi związanych, mam tu na myśli głównie pierwszą tarczę finansową i pożyczki, które mogą być potencjalnie umorzone, doprowadzą do wzrostu ilości upadłości i do wzrostu bezrobocia. Czyli niby będzie lepiej, będzie się poprawiać jeśli chodzi o dane o PKB, ale odczucia społeczne będą takie, że jest gorzej. Zupełnie inaczej, niż w roku 2020.


2020

“Facebook would never put it this way, but algorithms are meant to erode free will, to relieve humans of the burden of choosing, to nudge them in the right direction. Algorithms fuel a sense of omnipotence, the condescending belief that our behavior can be altered, without our even being aware of the hand guiding us, in a superior direction. That’s always been a danger of the engineering mindset, as it moves beyond its roots in building inanimate stuff and beings to design a more perfect social world.”

~ Franklin Foer. World Without Mind: The Existential Threat of Big Tech

1981

Prezes Rady Ministrów generał Wojciech Jaruzelski (zdjęcie) w wygłoszonym w Sejmie exposé wystosował “Apel o 90 spokojnych dni”. Powiedział wówczas: ""Zwracam się z tej Wysokiej Trybuny do związków zawodowych, do wszystkich ludzi pracy z apelem, z wezwaniem do zaniechania wszelkich akcji strajkowych. Zwracam się w tym momencie o trzy pracowite miesiące - 90 spokojnych dni. Czas ten pragniemy wykorzystać dla porządkowania najbardziej elementarnych spraw naszej gospodarki, dla dokonania remanentów, pozytywów i negatywów, podjęcia najpilniejszych problemów socjalnych, nakreślenia i zapoczątkowania realizacji programu stabilizacji gospodarki kraju oraz dalekosiężnej reformy gospodarczej”. W tym samym wystąpieniu stwierdził również, że “władza ludowa dysponuje mocą, aby zagrodzić drogę tym ludziom, tym procesom, które zmierzają do cofnięcia koła historii”.

jaruzelski

1942

W Rudzie Śląskiej Niemcy wykonali wyrok śmierci na Joachimie Achteliku -22 letnim członku podziemia, żołnierzu Związku Walki Zbrojnej, artyście malarzu. Achtelik był synem Polki i żydowskiego lekarza. Był absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W czasie wojny obronnej pracował w kopalni w Rokitnicy. Był również poliglotą znającym język niemiecki, francuski i angielski, co w późniejszym czasie zaowocowało pracą tłumacza w urzędzie generalnego gubernatorstwa. W roku 1940 podjął współpracę z placówką Polskich Sił Zbrojnych w Rudzie, gdzie pełnił funkcję łącznika oraz której przekazywał informacje zdobyte w urzędzie. Dostarczał też dokumenty wyjazdowe ułatwiające opuszczenie Polski. Achtelik został aresztowany 7 września 1941 roku i wraz z innymi członkami podziemia osadzony w więzieniu w Mysłowicach . Sąd SS skazał go za szczególnie niebezpieczną działalność na karę śmierci przez powieszenie w Rudzie, miejscu stałego zamieszkania. Został powieszony na słupie oświetleniowym, co miało być niemiecką demonstracją rozprawiania się z polskimi patriotami. Podczas zakładania na szyję pętli wypowiedział znane słowa konającego na krzyżu Jezusa “Wybaczcie im, bo nie wiedzą, co czynią”. Po tych słowach wszyscy Polacy uklękli, co o mało nie wywołało zamieszek. Achtelik konał około piętnastu minut. Tego samego dnia na 12 innych słupach w różnych dzielnicach Rudy powieszono również innych działaczy podziemia. Jest patronem jednej z ulic w dzielnicy Ruda w Rudzie Śląskiej . W miejscu egzekucji znajduje się tablica upamiętniająca śmierć młodego patrioty.

rudaslaska

1958

Zespół lekarzy Akademii Medycznej pod kierownictwem profesora doktora habilitowanego Wiktora Brosa wykonał pierwszą w historii polskiej medycyny operację na otwartym sercu. Operowanym pacjentem był 12 letni wówczas chłopiec Jerzy Chmiel. Operowano zwężenie tętnicy płucnej, a następnie zaszyto ubytek w przegrodzie międzyprzedsionkowej. Pacjentowi zatrzymano serce na kilkanaście minut, po czym obłożono go lodem. Sam Jurek, któremu 51 lat później również w Akademii Medycznej we Wrocławiu wszczepiono trzy bajpasy tak mówił o tym wydarzeniu: ” Wszystko przez moją mamę, która nie chciała mnie puścić na kolonie - śmieje się pan Jerzy. - Tak długo chodziła ze mną po lekarzach, aż mi znaleźli wadę serca (…) Gdy pociekła trzecia kropla, odpłynąłem - opowiada Jerzy Chmiel. Nic nie pamięta, czy było mu zimno. Gdy się obudził, miał w klatce piersiowej cztery dreny, którymi płyny ustrojowe ściekały do butli na podłodze. - Jak mama to zobaczyła, to uciekła z płaczem”

bros

1952

W Lyonie we Francji wieku 54 lat zmarł Mateusz Iżycki (zdjęcie)- generał brygady Wojska Polskiego, pilot, bohater wojny polsko-ukraińskiej w czasie której walczył jako żołnierz Szwadronu Jazdy Wojewódzkiej Warszawskiej Odsieczy Lwowa. Otrzymał za to Order Virtuti Militari V klasy. Został potem żołnierzem zorganizowanego przez oficerów byłego VII Pułku Ułanów w Rosji 12 Pułku Ułanów Podolskich. W roku 1924 został oficerem Sztabu Sztabu Generalnego w Biurze Ścisłej Rady Wojennej. W latach 1925-27 był dowódcą 12 Eskadry Lotniczej w Warszawie, do 1929 roku był attache wojskowym w Turcji,a w latach 1929-30 dowódcą 22 Eskadry Liniowej. Podczas wojny obronnej w 1939 roku dowodził lotnictwem i OPL Armii „Łódź”, a następnie Armii “Warszawa”. Przez Węgry przedostał się do Francji, tam pełnił funkcję szefa Oddziału III Operacyjnego Dowództwa Lotnictwa. Od 17 czerwca 1940 roku kierował faktycznie ewakuacją lotnictwa polskiego w dniach upadku Francji, w miejsce dowódcy lotnictwa gen. Józefa Zająca . Przez Casablancę ewakuował się w lipcu 1940 roku do Gibraltaru. W latach 1940-1942 dowódca Polskiego Oddziału Transportowego w Afryce, 1942-1943 delegat Polskich Sił Powietrznych na Środkowym Wschodzie. 14 września 1943 roku został mianowany Inspektorem Polskich Sił Powietrznych, pełnił funkcję do stycznia 1948 roku (odpowiednia ranga brytyjska RAF: Vice Air Marshal).

izycki


Edytuj tę stronę dzieląc się własnymi notatkami!

Subscribe to Notatki historyczne Tomka

Get the latest posts delivered right to your inbox

Tomasz Waszczyk

Tomasz Waszczyk

Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

Read More